Z diabłem nie rozmawiam

20 wrz 2012 Kategoria: Bez kategorii Brak komentarzy

Zamieszczamy wywiad z ks. Andrzejem Grefkowiczem egzorcystą Archidiecezji Warszawskiej, dyrektorem Centrum Formacji Wieczernik w Magdalence. Wywiad ukazał się we wrzesniu 2012 r. w Gościu Warszawskim, dodatku do Gościa Niedzielnego, wywiad przeprowadziła Joanna Jureczko-Wilk.

Nie chodzimy do wróżek, nie przystąpiliśmy do satanistów, ale z „duchowo ryzykownymi” sytuacjami spotykamy się na co dzień. Nawet w szkole i u lekarza…

Joanna Jureczko-Wilk – Egzorcysta musi być w ścisłej relacji z Jezusem, mieć w sobie pokorę i pogodę ducha – mówi ks. Grefkowicz

Jeszcze na początku lat 90. ub. wieku w Polsce pracowało oficjalnie czterech egzorcystów, teraz jest ich ponad 120. I chociaż ich wciąż przybywa, mają pełne ręce roboty. Do ks. prałata Andrzeja Grefkowicza, egzorcysty archidiecezji warszawskiej, koordynatora egzorcystów w Polsce, kolejki jak do specjalisty w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia. Na pierwsze spotkanie trzeba czekać trzy miesiące. Ale ci, którzy zgłaszają się, gotowi są czekać i dłużej, byleby tylko uzyskać pomoc.

Z całej Polski

Do warszawskich egzorcystów przyjeżdżają po pomoc ludzie z całej Polski. Niekiedy trzeba ich wręcz odsyłać do ich własnych diecezji, gdzie zgodnie z wolą biskupów, posługę pełnią diecezjalni egzorcyści. Ale ludzie ze swoimi problemami wolą jechać do tych, o których słyszeli, że są skuteczni. Niestety, także do tych „świeckich egzorcystów”, ogłaszających się w prasie czy na portalach internetowych, którzy za drobną opłatą obiecują „zdjąć” duchowy problem. W najlepszym przypadku nie pomogą, w najgorszym tylko pogorszą sprawę. No bo, czy diabeł, który jest inteligentniejszy i bardziej przebiegły od człowieka, dałby mu się poskromić? Wypędzić złego może tylko Ktoś od niego potężniejszy, posługujący się wstawiennictwem Kościoła powszechnego i rękami upoważnionego kapłana. – Sam z siebie nie wypędzam złych duchów. To działa łaska Boga, Jego wola dotycząca konkretnego człowieka dotkniętego diabelskim dręczeniem czy opętaniem. Czasami wystarczy jeden egzorcyzm, ale przychodzą do mnie także osoby, które egzorcyzmuję systematycznie od wielu lat – mówi ks. Grefkowicz.

Jak na filmie

Czy egzorcyzmy wyglądają jak na hollywoodzkich produkcjach typu „Egzorcysta” albo „Rytuał”? – Mniej więcej właśnie tak to wygląda – mówi ks. Grefkowicz. – Zdarza się, że egzorcyzmowana kobieta zaczyna przemawiać niskim męskim głosem, mówi w językach, których nigdy się nie uczyła, lub o rzeczach, o których nie może mieć pojęcia. Albo będąc w jednym miejscu opowiada o tym, co dzieje się w innym, odległym, potrafi odczytywać myśli innych. Może też zyskać nadludzką siłę, rzucać przedmiotami, niszczyć je…

Przy egzorcyzmach zawsze potrzebni są pomocnicy, którzy w odpowiedniej chwili będą w stanie przytrzymać egzorcyzmowaną osobę – po to, żeby nie zrobiła sobie krzywdy. Ale te wszystkie manifestacje diabła, choć przykre dla tego, kto ich doświadcza i trudne do zniesienia dla tych, którzy chcą mu pomóc, są tak naprawdę zapowiedzią końca dręczenia. Diabeł nie chce się ujawniać, gdyż najbardziej niebezpieczna jest jego wewnętrzna siła kłamstwa.
Grzegorz Górny, producent filmowy i telewizyjny, autor książki „Kuszenie dotyczy każdego” wspomina pracę przy produkcji dokumentalnego filmu o egzorcyzmach 24-letniej Niemki Anneliese Michel, studentki pedagogiki, opętanej i poddawanej egzorcyzmom przez ostatnie 9 miesięcy swojego życia. – Kiedy w studiu materiał przechodził kolaudację emisyjną i słychać był niski, chrapliwy męski głos diabła, mówiącego ustami Anneliese, wszystkie potencjometry wystrzeliły na maksymalne parametry, jakby głos wydawała z siebie potężna orkiestra symfoniczna, a nie drobna dziewczyna – wspomina Górny. – Montażysta nie był w stanie pracować na tym materiałem bez różańca w ręku – wspomina inny uczestnik pracy nad filmem.
Włos się jeży i skóra cierpnie. Czy egzorcysta nie boi się, stojąc oko w oko ze złem w czystej, osobowej postaci? – Diabła się nie boję, nie rozmawiam z nim, nie pytam go nawet o imię. Interesuje mnie tylko cierpiący człowiek – podkreśla ks. Grefkowicz.

 Może chory…

Jak mówią egzorcyści, rozeznanie, czy ktoś jest pod wpływem diabła, czy choruje na przykład psychicznie, jest niekiedy bardzo trudne. Bo symptomy choroby może wywoływać również demon. Może on ukrywać się pod długotrwałymi, niepoddającymi się leczeniu depresjami, chorobami, które na przemian pojawiają się i znikają, nieustępującymi pod wpływem terapii albo o dziwnym, niewytłumaczalnym przebiegu. Ze strony egzorcysty potrzeba więc dużej roztropności, dłuższego towarzyszenia człowiekowi cierpiącemu, a niekiedy także pomocy psychiatry i innych lekarzy, którzy stwierdzą, czy mają do czynienia ze zjawiskiem medycznym czy raczej duchowym. – Miałem taki przypadek, kiedy dopiero po kilku egzorcyzmach, gdy zaprosiłem na nie psychiatrę, przekonaliśmy się, że mamy do czynienia z histerią. Uświadomiłem tej osobie, że potrzebuje pomocy lekarza, a nie księdza. Zdarza się, że ktoś wychodzi z gabinetu, trzaskając drzwiami i mówiąc, że miał nadzieję spotkać tutaj wierzącego egzorcystę – dodaje ks. Grefkowicz.

Gimnastyka mózgu, pozytywne myślenie i joga

– Obserwujemy dziś w kulturze ekspansję fałszywych duchowości: okultyzmu, izoteryzmu, magii, wróżbiarstwa, pseudopsychologii, pseudoterapii duchowej… Jeśli dodamy do tego relatywizm moralny, zatracanie ważnych punktów odniesienia, to oczywistą rzeczą jest, że pojawiają się problemy duchowe – ocenia demonolog o. Aleksander Posacki SJ.
Oprócz tak oczywistych sytuacji, które otwierają na działanie złego ducha, jak przystąpienie do satanistów, innych sekt, zawarcie paktu z diabłem, korzystanie z porad wróżek, czy uczestniczenie w seansach spirytystycznych, jest szereg zachowań, które mogą być niebezpieczne. Jednym z nich jest homeopatia, która zgodnie z oświadczeniem Naczelnej Izby Lekarskiej nie jest metodą leczenia, bo badania naukowe nie potwierdziły jej skuteczności. A jeśli nie jest lekarstwem, to czym jest? Odpowiedź znajdziemy w gabinetach egzorcystów, których klientami są osoby stosujące homeopatię.
Naukowych dowodów nie ma też na działanie kinezjologii edukacyjnej, rozpowszechnionej w szkołach, a nawet przedszkolach pod nazwą gimnastyki mózgu. W niektórych szkołach prowadzone są zajęcia jogi jako sposób na rozluźnienie i redukcję szkolnego stresu. Tymczasem joga jest czymś więcej niż zestawem ćwiczeń fizycznych i oddechowych. Ma bezpośrednie odniesienie do religii hinduistycznej i nie da się jej pogodzić z wiarą w jedynego Boga. Nie do pogodzenia z wiarą chrześcijańską są też tzw. ustawienia rodzinne, stosowane przez wielu psychoterapeutów. – Dostałem kiedyś w prezencie afrykańską maskę. Kompletnie nie wiedziałem, co to jest i dopiero potem dowiedziałem się, że są przedmioty, których nie powinniśmy mieć, nosić. Dla własnego bezpieczeństwa – mówi dziennikarz radiowej „Trójki”.
Ks. Grefkowicz podkreśla, że są przedmioty, które mają wymiar okultystyczny. Ktoś zakłada na palec pierścień atlantów, żeby przynosił mu szczęście i robi to w pełni świadomie. Sam może napytać sobie biedy. – Oczywiście to nie jest tak, że jak ktoś słucha muzyki o podłoży okultystycznym, gra w gry komputerowe przesiąknięte przemocą i okultyzmem, czyta książki o magii albo wampirach, czy ćwiczy wschodnie sztuki walki to od razu zostaje opętany przez szatana. Ale musi sobie zdawać sprawę z tego, że wchodzi na grząski grunt – ostrzega o. Posacki.

 Drogi uwolnienia

Demon działa na człowieka niezależnie od tego, czy ten w niego wierzy, czy nie. Oczywiście łatwiej jest mu wodzić za nos tych, którzy nie wierzą w świat duchowy. Ale i tych, co niby wiedzą, z czym igrają, udaje mu się zwerbować. Rozluźnienie więzi z Jezusem, zatracenie wiary w jedynego Boga, otwiera człowieka na działanie złego ducha. – Opętanie, zniewolenie demoniczne zawsze wiąże się z grzechem człowieka, złem, które czyni lub dopuszcza w swoim życiu – mówi wprost o. Posacki.
– Towarzyszenie człowiekowi nękanemu przez demony to przede wszystkim wspieranie go na drodze jego osobistego nawrócenia. Dopiero gdy następuje nawrócenie, możliwe jest uwolnienie. Samo odmówienie formuły egzorcyzmów niczego nie załatwi – dodaje ks. Grefkowicz.